Teraz powrócimy do teraźniejszości, w której trójka naszych bohaterów jest już na studiach. Eleanor stała z Louisem przed budynkiem liceum do którego chodził jeszcze Harry.
-Jak mu poszło twoim zdaniem?-spytała Eleanor wyraźnie się denerwując, co okazywała tym, że zbyt mocno ściskała naręcze teczek.
-Nie denerwuj się, na pewno poszło mu perfekcyjnie-odparł Lou stojąc w swojej zwykłej niedbałej pozie. We wnętrzu jednak denerwował się i bał czy młodszy chłopak zda ostatni test. Nagle z budynku wyszedł Harry wpatrujący się w asfalt, a jego twarz nie wyrażała zbytniej euforii. Przyjaciele od razu spodziewali się najgorszego.
-I jak?-spytała El kładąc mu rękę na ramię.
-Wiecie-podniósł głowę i ryknął-skończyłem liceum!
Chłopak zaśmiał się, a Eleanor uderzyła go w ramię.
-Jesteś okropny-powiedziała, ale śmiała się i cieszyła razem z nim.
-No to co kochani-powiedział Lou zerknąwszy na Harrego-idziemy się spakować, prawda?
Wszyscy odwrócili się i ruszyli w stronę samochodu Louisa śmiejąc się i rozmawiając po drodze. Ale Harry tylko udawał, że słucha o czym rozmawiają jego przyjaciele. Kiedy go o coś pytano, odpowiadał tylko słowami typu "ok". Oczywiście myślami był już na jakiejś plaży w Malibu wylegując się na słońcu razem z osobą, z którą chciał być. Ach, to niestety byłoby zbyt piękne... Gdy dotarli do ich wspólnego mieszkania, każde ruszyło do swojego pokoju (tj. Hazz i Lou do jednego, a El do drugiego).
-I co? Zamierzasz wyrwać jakąś laskę?-zaśmiał się Lou, a Harry poczuł się, jakby dostał cios w samo serce.
-Tak, jasne-odparł wesoło wrzucając różne rzeczy do wielkiej zielonej walizki.
*Po pół godziny*
Trójka przyjaciół równocześnie opadła na kanapę z wielkim westchnieniem.
-Jeszcze kilka dni-zaczął Lou-i będziemy leżeć na plaży w Malibu.
Eleanor na samą myśl uśmiechnęła się szeroko i szturchnęła Harry'ego, gdy zauważyła że ten wyglądał na smutnego.
-Curly, co się stało?-spytała dziewczyna patrząc na młodszego chłopaka.-Jedziemy na wakacje, a nie na pogrzeb.
-Jasne, przepraszam-odparł chłopak, wymuszając na sobie uśmiech.-Zamyśliłem się tylko. To na prawdę nic takiego. Poważnie-dodał widząc, że jego słowa nie przekonały przyjaciół.
-No w każdym razie-zaczął znów Lou, widząc lekką konsternację, Harry'ego-nie wiem jak wy, ale ja zamierzam się ostro zabawić, jeśli wiecie o co mi chodzi.
Brunet odrzucił głowę w tył, śmiejąc się głośno. Eleanor, zaczęła się śmiać razem z chłopakiem, ale Harry przybrał poważną i zbolałą minę.
-A ty tylko o jednym-powiedział i ruszył w stronę drzwi.-Idę się przejść.
W czasie w którym El i Lou rozmawiali i śmiali się do rozpuku, Hazz ocierał łzy z policzków. Tak bardzo chciał z nim być. Tak bardzo pragnął, być kochany. Tak bardzo go pragnął. Nie chciał się do tego przyznać, ale tak. KOCHAŁ GO. Tak cholernie go kochał. Ale on nie kochał Hary'ego. Czemu? Czemu Louis musi być hetero?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz