-I co Ted? Jak Ci się podoba?-spytał zabawkę zwracając jej szklane oczy na drewniany domek przed sobą.
-Mnie też się podoba-roześmiał się chłopiec i podszedł do mamy.
-Kochanie, wsiądź z powrotem do samochodu.
-A nie mogę iść na huśtawkę?-spytał malec i zrobił słodką minkę. Jego mama popatrzyła na niego i kiwnęła głową. Buzię dziewięciolatka rozpromienił szeroki uśmiech, a on sam szybko pognał z pluszakiem na huśtawki. Kiedy Anne wyjmowała torby, przed domek obok zajechał drugi samochód z małą dziewczynką i jej rodzicami. Mała rozglądała się dookoła z wielkimi oczami zaciekawiona wszystkim. Gdy tata wyjął ją z samochodu, zauważyła małego chłopca siedzącego na huśtawce.
-Tato, mogę się z nim pobawić? Wygląda smutno-powiedziała dziewczynka wskazując paluszkiem na Harrego. Rodzice wyrazili zgodę, a Eleanor pognała do malucha.
-Cześć, mam na imię Eleanor-powiedziała patrząc zaciekawiona na chłopca.
-Ja mam na imię Harry. Też przyjechałaś tu na wakacje?
-Tak. Pobawimy się?
Gdy Harry się zgodził, zaczęli się gonić po trawniku przed domkami. Ostatnim samochodem przyjechał Louis razem z tatą. Pierwszym co zauważył, jeszcze w samochodzie, był mały chłopiec z misiem, który wydał mu się bardzo sympatyczny. Po uzgodnieniu z tatą gdzie idzie, ruszył w stronę dwójki dzieci. Eleanor zwróciła swoje piwne oczy w stronę nieznajomego. Już w tedy zauważyła, że jest ładny. Tak zaczęła się przyjaźń trójki przyjaciół, która w przyszłości miała się przerodzić w coś innego...